Ale bąk!

14 kwietnia 2012

Obmyśliliśmy z koleżanką Weroniką, również słabo widzącą, wypad na ten dzień nad Imielty Ług. Mój tata się zgodził. Były obawy, że wycieczka nie uda się, bo pogoda była lekko dżdżysta. Jednak zaryzykowaliśmy i po południu wsiedliśmy w samochód, zabierając najpierw ze Stalowej Woli Weronikę.

Na parkingu w lasach Janowskich byliśmy około 18:00. Postanowiliśmy najpierw podejść w przeciwną stronę nad staw oddalony o 150 m, którego nigdy jeszcze nie odwiedzaliśmy. Tam, na nasz widok zerwała się z kwakaniem para krzyżówek. Tata poszedł za nimi w celu uzyskania zdjęcia, a my, dźwiękowcy, nagrywaliśmy głośno szumiący las i śpiewającą ziębę oraz drozda śpiewaka. On jednak, po naszym nadejściu, szybko się ulotnił. Po niezamierzonym  wystraszeniu jeszcze dwóch par krzyżówek ruszyliśmy w stronę Imieltego. Minęliśmy samochód i tablicę opisującą faunę i florę tego rezerwatu. I wtedy odezwał się pierwszy ciekawy ptak – kruk, a właściwie para. Krążyły nad nami, krrracząc głośno. Po zapisaniu w pamięci naszych dyktafonów ich głosów, ruszyliśmy dalej. Tata szedł przodem, a ja z Weroniką za nim. Rozprawialiśmy o wszystkim. Na pomost widokowy, położony przy brzegu stawów, dotarliśmy po około piętnastu minutach. Ktoś dla żartu postawił przy barierce stracha na wróble, z czerwonymi oczami i drewnianym papierosem w buzi. Usiedliśmy na ławce obok niego. Przyszła kolej na nagrywanie i wytężanie słuchu. Bardzo blisko nas odzywały się ropuchy szare. Mimo kompletnego braku ptaków i kropiącego deszczu, było przyjemnie i miło. Bardzo liczyliśmy na żurawie i ich przepiękny klangor, który wydają o zmierzchu. Po czterdziestu minutach siedzenia, usłyszeliśmy je z oddali. Jednak rzeczą, a właściwie stworzeniem, które nas bardziej ucieszyło był bąk, posapujący swym basem od strony grobli.

Nadeszła siódma. Tata zrobił nam pamiątkowe zdjęcie na tle Imieltego Ługu i ruszyliśmy w stronę grobli. W stronę buczącej czapli. Tam, już na początku omiótł nas zapach bagien i usłyszeliśmy śpiewającego, samotnego potrzosa. Nic więcej. Jednak gdy przeszliśmy kilkadziesiąt metrów, nadleciały dymówki, pliszki żółte, odezwały się łyski i krzyżówki.
Przykucnęliśmy, aby zarejestrować ropuchy szare. Doszliśmy powoli, z powodu częstego zatrzymywania się do połowy grobli, gdzie znajduje się przepust wodny. Okazało się, że przez ostatnie cztery dni (we wtorek byłem tu z tatą) ziemia zapadła się, podmyta przez wodę, która pluskała teraz jakby dźwięczniej. Było jednak metrowe przejście. Kilka kroków i znów ropuchy. Chcieliśmy zorientować się, jak daleko jesteśmy od bąka. Kilkanaście metrów dalej przystanęliśmy. Usłyszeliśmy pobekiwanie kszyków i charakterystyczne głosy głowienek, zarówno te ciche, tajemnicze, jak i głośne kwakanie, o które na początku podejrzewaliśmy perkoza dwuczubego. Panował już półmrok, potęgowany lekko przez drzewa rosnące chwilami gęsto po obu stronach grobli. W oddali odzywał się wodnik, a tu i tam rechotały nieodłączne ropuchy. Nad nami przeleciała też krzyżówka. I nagle odezwał się on. Słychać było kilka króciutkich sylab, czyli nabieranie powietrza i buczące posapywanie. Czym prędzej zaczęliśmy iść w stronę tego ptaka. Przeleciały gęgawy, a westchnienia rozległy się bliżej. Znowu kilkanaście metrów i czekanie w ciszy. W koronach drzew szumiał wiatr, nie słychać było żadnego ptaka. Wtem rozległ się bardzo bliski, basowy wstęp. Tak, jakby bąk mówił „Uwaga, włączcie dyktafon”. Potem oczywiście donośne buczenie, może z odległości 50m. Zrobiliśmy jeszcze parę kroków, aby znaleźć się w linii prostej od niego, ale mimo dziesięciominutowego czekania, nie uzyskaliśmy lepszego efektu. I tak był rewelacyjny. Pierwszy raz wszyscy troje byliśmy tak blisko tego tajemniczego ptaka. Było 10 po ósmej, więc najwyższa pora wracać. W świetle latarki szybkim krokiem przemierzyliśmy groblę, a następnie las. Za nami pozostawał mrok, że aż strach.

Droga powrotna zleciała nam na wymienianiu wrażeń, omawianiu całej wyprawy i planowaniu kolejnej. Może na długim weekendzie.

Mimo słabo usłyszanych żurawi, niedosytu nie było. Wszystko wynagrodził nam bąk.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Imielty Ług, W terenie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s