Nieco rzadsze gatunki za płotem

Uzupełnianie „Spisu gatunków ptaków w okolicy” o nazwy naukowe skłoniło mnie do zrobienia podsumowania z ptakami mniej pospolitymi, które pojawiły się w bliskiej okolicy mego domu.

Jednym z takich gatunków był i mam nadzieję, że nadal będzie – słowik. Przez kilka majowych nocy ubiegłego roku śpiewający pod postacią nawet trzech osobników. Wprawdzie, aby usłyszeć ich trele należało lekko wytężyć ucho, ale… słowiki były.

Po obfitych opadach wiosną 2010 r. utworzyły się ok. 100 m od domu mokradła, które zasiedliły: derkacze, czajki, świerszczaki, pojawiły się też pierwszy raz od kilku lat przepiórki. Te lądowały nawet na polu babci za moim płotem. Odkryłem te wszystkie ptaki, wstając pewnego ranka o 2:30 w celu przekonania się, w jakiej kolejności ptaki śpiewające zaczną śpiewać i kiedy dołączy do nich kukułka. A tu tym czasem takie, jak na okolicę w promieniu 200 m rarytasy. Z przyjemnością wstawałem w kolejne dni szkolne o tej samej porze, aby z własnego okna móc posłuchać derkających derkaczy, tokujących i kwilących czajek, pitpilitania przepiórek, czy monotonnego terkotu świerszczaka. Po południu, nawet, jeśli ptaki te odzywały się, to były skutecznie zagłuszane przez hałas na drodze krajowej, przebiegającej między moim domem, a owymi mokradłami. Ktoś powie: można było przecież udać się za krajówkę, gdzie samochody już by nie przeszkadzały. Ja jednak obawiałem się, może i niesłusznie, że przepłoszę ciekawe ptactwo. Ale znów ktoś spyta: nie możesz pójść na inną podmokłość? Mogę i chodzę, ale słuchanie głosów tych ptaków, z rękami na własnym parapecie to zupełnie co innego, niż na łące.

Kolejny ptak odzywał się aż ok. kilometr od domu. Może wybiegam za daleko, jednak osobnik zasługuje na uwagę, albowiem była to kropiatka i to słyszana z okna. Również pojawiła się na podeszczowej, podmokłej łące, jednak gdzie indziej, niż ptaki wymieniane wcześniej.

Warto wspomnieć również o pustułce, którą spotkałem z tatą w marcu 2009, gdy skradaliśmy się do kosa, który pierwszy raz tego roku zdecydował się otworzyć dziób, by zaśpiewać. Robiliśmy to w pobliżu domu pośród młodych drzew iglastych. Pustułka wzbiła się w powietrze z cichym, powolnym i tajemniczym furgotem, który, słyszany w ciszy podczas wieczornej szarówki, dawał złowrogie uczucie płynące od drapieżnika. Oczywiście całkiem niesłusznie.

Zmieniamy środowisko, bowiem kolejnym, ciekawym ptakiem, który od czterech lat u nas już się nie pojawił był krętogłów w ogrodzie wujka. Ten nietypowy dzięcioł (zważywszy na jego upierzenie i sposób życia – mam tu na myśli migrację na zimowiska), dał o sobie znać seriami donośnych dźwięków.

Próbowałem z tatą delikatnie podejść dzięcioła i zrobić zdjęcie, jednak ptak umykał, a poza tym jego szare upierzenie zlewało się z otoczeniem.

Ostatni gatunek to… dudek. Pomarańczowy ptak upupał na skraju lasu obok ogrodu w maju 2011 r. Nie chciało mi się wierzyć, że słyszę u siebie tak znanego, lecz rzadkiego dudka. Liczę, że wróci.

To są właśnie te „nieco rzadsze gatunki za płotem” u mnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s