Oko w oko z czarnuchem

Na początek krótka informacja: Pojawiła się audycja o wycieczkach na „Mewią Łachę” (Obóz GBPW Kuling i Łacha Mikoszewska). Zapraszam do zakładki „Podcasty” i zasmakowania morskiego klimatu.
Po białym szaleństwie, jakie odbywało się za naszymi oknami w tym tygodniu, nastał spokój. Nagły powrót zimy zaskoczył wszystkich.
Nie wiem, jak ptaki, typu: skowronek, pliszka, czy żuraw są w stanie przeżyć na pustkowiu podczas takich zawiei i zamieci. Nie mają raczej zbyt dużej rezerwy tłuszczu. Są przecież po długiej wędrówce, przyleciały do miejsca, gdzie rzekomo powinna zaczynać się wiosna. A tu tym czasem takie zaskoczenie. Czym żywią się, gdy wszędzie zalega gruba warstwa śniegu i gdzie znajdują schronienie podczas śnieżycy. Bardzo to mnie nurtuje.
A teraz wyjaśnienie tajemniczego tytułu wpisu.
Oczywiście chodzi o dzięcioła czarnego. Dziś rano, gdy wyszedłem z domu, usłyszałem w lesie za drogą piękny głos godowy dwóch tych ptaków. Pomyślałem: „Kurcze, szkoda, że nie są bliżej…”. U jednego z nich głos przeszedł z czasem w chwiejące się, niezdecydowane piski, jakby dzięcioł wydawał je już bardzo długo i nie miał siły już się odzywać.
Ponieważ grzechem było siedzenie w domu, po południu wyskoczyłem, a właściwie wyjechałem z tatą na biegówki. I ok. 100 m od domu, jadąc wzdłuż lasu, zatrzymaliśmy się nagle, gdyż zaintrygował mnie dziwny dźwięk. Biegnąc na nartach, słyszy się głównie „szu, szu, szu…”. Pytam głośno: „Co to było” i nagle tuż obok nas rozlega się wspaniałe krikanie dzięcioła czarnego. Tata widzi go przez chwilę, sięga po aparat, ale ptak znika za gałęziami. Ja wyciągam dyktafon, niestety bez osłonki przeciwwietrznej w obawie, że ptak odleci. Z nagrania dało się jednak usunąć wiatr, odcinając niskie częstotliwości, jakimi jest uderzający w mikrofon ów pęd powietrza.

Głos godowy dzięcioła czarnego
Mieliśmy duże szczęście, że byliśmy tak blisko tego ptaka. Czarnuch, gdyby chciał, odleciałby, ale on przysiadł parę metrów dalej i zaczął wyśpiewywać swe „pieśni”. Zabębnił też w drzewo, choć słabo. Byłem pod wrażeniem. Super, że mamy koło domu niepłochliwego dzięcioła czarnego. Dwa są tu już od kilku lat, ale dzisiaj pierwszy raz zetknąłem się z nimi i zarazem jedynymi przedstawicielami tego gatunku tak blisko.

Głębokie ślady

Głębokie ślady

Gdy dzięcioł odleciał, przelatując nad dachem naszego domu, a emocje opadły, pobiegliśmy dalej. Narty zapadały się w głębokim śniegu, co widać na załączonym obrazku.

Ale po zrobieniu śladów jechało się wcale nieźle. Energii dodawało świecące słońce, co również widać oraz rześkie powietrze, czego uwiecznić już się nam nie udało.

A po powrocie przyszedł czas na drugą serię skoków narciarskich w Oslo. Liczyliśmy na wspaniały występ Kamila Stocha, a tu tymczasem po swoje pierwsze zwycięstwo i zarazem podium sięgnął Piotr Żyła, znany z charakterystycznych, wesołych wypowiedzi 🙂 Miejmy natomiast nadzieję, że Stoch po dwóch zawodach indywidualnych w Planicy skoczy i „wskoczy” na drugie miejsce generalnej klasyfikacji.

Głos dzięcioła czarnego w locie – to nagranie z innej wycieczki. Najpierw głos przed odlotem, później w locie i na końcu również godowy.

Wkrótce zamieszczę podcast o tym spotkaniu i bieganiu na nartach.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s