Wiosna w polach nad Sanem

W słoneczną środę 26 lutego udałem się z tatą tandemem w pola nad Sanem – w pobliże jeziorka, zwanego przeze mnie „Ptasim Rajem” z powodu bardzo dobrych warunków do występowania ciekawych gatunków (ale o tym napiszę, gdy wiosna będzie w pełni).

Jeszcze wśród domów napotkana gromada łuszczaków: szczygłów, dzwońców i czyżów, z ich charakterystycznymi frazami „czyyyżyk”. Po przybyciu na miejsce nic się nie działo, ale wystarczyła chwila, aby usłyszeć głos kontaktowy skowronka (mojego drugiego w tym roku), który po kilku takich ćwierknięciach zaczął śpiewać.

Skowronek w powietrzu

Skowronek w powietrzu

Pobiegłem za nim z rejestratorem. W blasku słońca chłonąłem ten potok przepięknych, ciepłych dźwięków, wydobywających się z krtani osiemnastocentymetrowego ptaszka, niesłyszany od lipca ubiegłego roku. Piosenka trwała około pięć minut.

Stado czajek i nie tylko

Stado czajek i nie tylko

W tym czasie przeleciała nade mną gromada czajek, wymieszanych z mniejszymi ptakami, a już po chwili, z kierunku, w który się udała dobiegł głos terytorialny pojedynczej czajki. Podjechał tata.  Skowronków było już trzy (tacie udało się „pstryknąć” jednego z nich w locie), a nieopodal do biegu gotów był zając i po chwili zmykał… Przez pewien czas nawet równolegle do naszego kierunku jazdy (często mamy okazję ścigać się w ten sposób z sarnami).

Nisko przelatująca nurogęś

Nisko przelatująca nurogęś

Przy Sanie wspomnienie zimy (dwa nurogęsie i krzyżówki). Owo wspomnienie nagle jednak gdzieś czmychnęło z powodu dwusylabowego „cicit” pliszki siwej – kolejnego, po skowronkach i stadzie siewkowym, przybysza z południa. Przy drugim dojściu do Sanu za naszymi plecami zrobił się nagle gwałtowny, głośny szelest, tętent, gałęziołamanie… i z zarośli wyłoniła się koza sarny – hałas wtedy znacznie nabrał na sile, po czym zwierzę się oddaliło. Ponieważ przy brzegu rzeki, oprócz kolejnych nurogęsi, nic więcej nie było, wróciliśmy nad otwartą przestrzeń. A tam… pola ożyły. Tam biegną cztery sarenki, tu, z trzech metrów, z miedzy czmychnie skowronek i pocznie wyśpiewywać swoją piosenkę, a dwieście metrów dalej, w pobliżu „Ptasiego Raju” pasą się ptaki wielkości kwiczołów. Znów dwa skowronki zrywają się z ziemi obok, jeden ląduje dziesięć metrów dalej, zaczyna pozować, chodzić na piechotę  i po chwili śpiewać.

Skowronek na ziemi

Skowronek na ziemi

Piosenki tych ptaków, siedzących na ziemi różnią się od śpiewających w locie właściwie tylko dużo krótszymi zwrotkami – trwają zaledwie od pięciu sekund do pół minuty, podczas, gdy w tym drugim, znacznie częstszym przypadku skowronek śpiewa nawet do kilku minut. Na nagraniu poniżej skowronek, mimo przebywania na ziemi, śpiewa jednak prawie bez przerw. To dość ciekawe uczucie, gdy słyszy się ten śpiew nie z góry.

Po zatrzymaniu się stwierdziłem cztery śpiewające skowronki – wokół rozlegał się świergot, pieszczący nasze uszy, poprzecinany pojedynczymi dźwiękami głosu kontaktowego trznadli, do tego przelatująca przed nami, wymieniona wcześniej gromada siewkowa z czajkami. Dalej pierwsza tego roku pliszka żółta, drapol i chmurka ptaków na horyzoncie. Czajek jednak nie dorwaliśmy.

Dwugodzinny wypad wypadł zadowalająco.

Warto już teraz w słoneczną pogodę udać się na otwarty teren i wytężyć wzrok oraz słuch, a będziemy mile zaskoczeni. Podobna sytuacja w lesie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Wiosna w polach nad Sanem

  1. Ptasia pisze:

    Po takiej wyprawie można spokojnie powiedzieć, że wiosna nadlatuje do nas ptasimi skrzydłami 🙂 Osobiście, (pewnie pomyślisz, co ze mnie za człowiek) nie lubię wiosny, a obserwacja wracających ptaków to chyba jedyne, co w tej porze roku doceniam. Po przeczytaniu relacji z Twojej wiosennej wyprawy i posłuchaniu tego niebiańskiego śpiewu skowronka, aż zaczęłam się zastanawiać, gdzie by się tu udać. Chociaż, zanim wyzdrowieję, to już pewnie będzie po przysłowiowych i w tym wypadku dosłownych, ptakach. Szkoda, że w moim przypadku dalsze birdwatchingi nie mają prawa bytu, przynajmniej częstszego niż dwa razy w roku 😦 Cóż, poszukam czegoś lokalnie, przy odrobinie szczęścia będzie ciekawie.
    Tak w ogóle, moja babcia utrzymuje, że widziała wczoraj bociana. Zastanawiam się, czy faktycznie ma rację. Trochę wcześnie, prawda? Chociaż z drugiej strony, jeśli samiec już wrócił. Jak myślisz?
    Już się rozpisałam, ale jeszcze wspomnę o płycie „Jaki to ptak”. Bardzo fajna seria 😉 Ale faktycznie, lepiej nie słuchać za dużo na raz, bo potem nowo poznawane głosy się mieszają. Ciekawe czy je kiedyś choć trochę opanuję … 🙂

    Gratuluję owocnych wiosennych ptasich obserwacji i pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Andrzej pisze:

      Nie lubisz wiosny? To przecież doskonały czas na prowadzenie obserwacji ornitologicznych, a to robić lubisz.
      Co do bociana – W tak wczesny przylot raczej wątpię, może był to zimujący ptak. Chociaż, kto wie.
      Również życzę ciekawych obserwacji – na pewno coś ciekawego znajdziesz.
      Pozdrawiam

  2. Ciekawe jest obserwowanie przyrody wiosną szczególnie ptaków,robienie im zdjęć ,ale nagrywanie ich śpiewu to coś niesamowitego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s