Wietrznie, tajemniczo oraz o rodzajach osłon przeciwwietrznych na mikrofon

Mieliśmy ostatnio kilka dni z bardzo mocnym wiatrem. W taką pogodę nie ma co marzyć o nagraniach głosów ptaków. Ja więc co? Wyszedłem w poniedziałkowy wieczór po 21:00 na ogród i rejestrowałem szum wiatru. W nagraniu poniżej słychać ponad to skrzypienie świerka i ciche, tajemnicze, jakby popiskiwania, świsty, przypominające mi nieco świszczący głos rybitwy wielkodziobej. W rzeczywistości było to… No właśnie. Co to było? Prawdopodobnie popiskiwał płot na wietrze.

Proponuję słuchać w słuchawkach lub szeroko rozstawionych głośnikach.
Kilka dni później wiatr przywiał wiosenną pogodę i się uspokoił, by po chwili znów nabrać na sile. Chodząc po domu, słyszałem efektowny przeciąg w szczelinach między drzwiami a futryną, co zachęciło mnie do sięgnięcia po rejestrator.
Zwyczajny szum zostawiłem. Zaciekawiły mnie buczące podmuchy, wydobywające się z kratki wentylacyjnej u dołu drzwi pralni. Bardzo się zdziwiłem, gdy odsłuchałem później to nagranie – praktycznie słychać same niskie częstotliwości. Po przyłożeniu ucha do otworu wentylacyjnego podmuchy były basowe, ale nie tak, jak na nagraniu poniżej, podczas robienia których, być może pomimo gąbkowej osłony (o niej za chwilę), wiatr uderzał o membrany mikrofonów, zwiększając bas.

Tylko proszę się nie bać. Koniecznie należy słuchać w dobrych głośnikach lub słuchawkach. W głośniczkach laptopa efekt będzie słaby lub w ogóle nic nie będzie słychać.
Z podłogi przeniosłem rejestrator pod sufit, przed kratkę wentylacyjną. A w niej – duchy.

Tu już wystarczą głośniki dowolnej jakości.
Wracamy jeszcze do bardziej naturalnego brzmienia wiatru i chyba przyjemniejszego od tego, nagranego wieczorem w ogrodzie.

Te serie silnych podmuchów w nagraniu znad łąki oraz ogrodu bez problemu udało się uwiecznić dzięki nowemu nabytkowi, który dostałem na urodziny – mikrofonowi BOYA  BY-VM300PS z futrzaną osłoną przeciwwietrzną.

Nowy mikrofon

Nowy mikrofon

Futerko łagodnie hamuje wpadający na niego pęd powietrza, który „spływa” po reszcie osłony. Takie rozwiązanie jest najlepsze do uniknięcia niepożądanego efektu uderzeń wiatru w membranę mikrofonu, choć, w przypadku mojego futrzaka, słyszalny jest przy silniejszym wietrze i po skierowaniu w jego kierunku cichy, „butelkowy” szum. Jest to jednak nic, w porównaniu do tego, co dzieje się po zdjęciu osłony. Do wykorzystań terenowych są jeszcze osłony w formie gąbki, jakiej używam w przypadku wbudowanych mikrofonów w rejestratorze LS-3 Olympusa (gąbka w zestawie). Takie rozwiązanie może i likwiduje uderzenia podmuchów o membranę mikrofonu, ale nie o samą osłonę i w zamian otrzymujemy głośny szum (wiatr nie jest hamowany). Przy delikatnym wietrzyku – jak najbardziej można stosować.
Skoro jesteśmy przy osłonach przeciwwietrznych, w formie ciekawostki podam jeszcze jeden rodzaj: tzw. pop filtr lub pop killer. W tym przypadku mamy do czynienia z cienką obręczą, umieszczaną kilka centymetrów przed mikrofonem na jednym statywie. Na obręcz nawinięty jest kawałek materiału lub specjalnej, metalowej siatki, zatrzymujący tzw. popy, czyli krótkie, nagłe podmuchy, powodowane przez wypowiadanie głosek wybuchowych („p”, „b”, „t”). Jest to rozwiązanie stacjonarne, wykorzystywane w studiach audio, gdzie zazwyczaj mówi się wprost do mikrofonu (nie z boku). W terenie tego rodzaju osłona nie znajdowałaby zastosowania, gdyż wiatr może powiewać z różnych kierunków, a poza tym, poza studiem wyglądałaby dość dziwnie.
Tyle mojego wymądrzania się na ten temat.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Wietrznie, tajemniczo oraz o rodzajach osłon przeciwwietrznych na mikrofon

  1. Szczerze mówiąc, szeleszczącego wiatru z kratki wentylacyjnej można się bać :P. Basowy przeciąg jest niezwykły i przed oczy aż się wciska jakiś kadr z filmu grozy.
    Bardzo fajny zakup! I z wielką chęcią poczytałam to „wymądrzanie” :D. Ach, z wiatrem i w ogóle z nagrywaniem dźwięku mam raczej przykre doświadczenia. Niestety od kamer i aparatów nie można oczekiwać cudów, choć zawsze denerwował mnie fakt, że przy montażu filmu obraz musiał zostawać bez dźwięku, jedynie z samym podkładem muzycznym :c.

    • Andrzej pisze:

      Dziękuję za miłe słowa.
      Nagrywanie dźwięku podczas filmowania – mikrofony w kamerach potrafią być dobrej jakości, jednak podczas operowania sprzętem słychać nasze ruchy (szelesty, stuknięcia). Musiałabyś dokupić mikrofon zewnętrzny i postawić go na statywie, powiedzmy 3 m od siebie, jeśli oczywiście aparat lub kamera ma możliwość podłączenia takowego. Albo podkładać do filmu nagranie tła, czyli np. śpiewające ptaki, chór świerszczy lub pasikoników… Sytuacja komplikuje się, gdy chcemy sfilmować np. śpiewającego na gałęzi piecuszka (wtedy wersja z zewnętrznym mikrofonem – najlepiej kierunkowym).

      • A ja dziękuję za rady :)! Na pewno mi się przydadzą (prędzej czy później). Póki co, myślałam na podkładaniu dźwięku już podczas montażu, bo na mikrofon niestety mnie nie stać xd (nawet na siatkę maskującą, więc co tu mówić o jakiś dźwiękowych luksusach…). I masz rację, w sumie mój mikrofon z aparatu fotograficznego jest o wiele lepszy, niż ten wbudowany w byłą kamerę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s