Mikoszewskie ptaki w lipcu

Łacha pełna ptaków

Łacha pełna ptaków

Podczas pobytu w Mikoszewie w trzeciej dekadzie lipca, od soboty do niedzieli tydzień później, jak zwykle mieszkaliśmy w agroturystyce u znajomych, gdzie roi się od ptaków. Zachwycam się gatunkami, gnieżdżącymi się na nadujściowych łachach i migrującymi przez ten teren, do których czuję wielki pociąg, a okazuje się, że ciekawie jest również na śródlądziu.

Przed domkiem, w którym mieszkamy znajduje się staw z rybami (można wędkować), rosnącymi nad nim drzewami i stojącym pomostem. Dalej natomiast rozpościerają się tereny otwarte: pola i łąki z pojedynczymi drzewami.

Oczywiście co roku, na słupie energetycznym gniazduje para bocianów, od dwóch lat jednak bez młodych. Jest to spowodowane wiosennymi walkami, jakie mają miejsce na gnieździe. W ich wyniku jaja lądują pod słupem. Według znajomych, w tym roku przez gniazdo przewinęło się aż około piętnaście osobników.

Bocianie harce

Bocianie harce

Obecna podczas naszego pobytu para co jakiś czas dawała o sobie znać z gniazda klekotem podwójnym, występującym najczęściej wtedy, gdy jeden z partnerów przylatywał do gniazda. Pewnego wieczoru, podczas rozmów przed domem, parka przyleciała od strony pól pół godziny po zmroku i, lądując na gnieździe, zameldowały się klekotem. Śmialiśmy się, że wrócili z imprezy.

Klekot trudno było nagrać z powodu małej częstotliwości i nieregularności w wydawaniu go, a poza tym, tuż obok ulica hałasuje. 23:00 i pozostawiony rejestrator przy słupie wydawały się być najlepszym pomysłem. I rzeczywiście tak było. Na nagraniu poniżej na tle pasikoników słychać klekot podwójny, później pojedynczy, nieregularny i słabo upadek jabłka, które pokonuje ciekawą drogę. Jak mówią gospodarze, to jest bilard: jabłko spada z jabłoni na dach nie naszego domku wczasowego, turla się do rynny i podąża nią na ziemię. Nie miałem okazji doświadczyć tego zjawiska od środka domku.

Para bocianów białych

Mikoszewski grzywacz

Mikoszewski grzywacz

Na sośnie tuż za stawem mieszkały grzywacze. Podczas śniadania na tarasie można było usłyszeć, dobywające się z tejże sosny tajemnicze, ale jednocześnie wesołe, grzywacze gruchania lub zobaczyć same ptaki, spacerujące po trawie.

U poddasza naszego domku mieszkały mazurki, a w przedostatni wieczór pobytu, przed północą od strony drzew z zaparkowanymi samochodami wyleciał i dostał się przez otwarte okno do domku głos samicy puszczyka – potrójne, szybkie serie. Wypluwek na ziemi w tamtym miejscu nie było. Dwa lata temu odzywała się tu parka (wpis: „Puszczyki”). Skoro mowa o lęgach: gospodyni opowiadała o skrzynce na listy, w której kiedyś zamieszkały rudziki i na której to skrzynce podobno zawieszona była informacja „Nie wrzucać listów”.

Na początku pobytu od strony pól słychać było śpiewającego potrzeszcza, trznadla i kląskawkę. W połowie tygodnia umilkły, tylko kląskawka kontaktowała (wydawała głos kontaktowy – wysokie, krótkie sylaby, przeplatane niskimi ciamknięciami). Poza tym przelatywały dymówki, oknówki, makolągwy, szczygły, w polach raz wołał myszołów, a w stawie pojawiały się krzyżówki. Kiedyś też przyleciała tu czapla siwa, czy kormoran.

Pierwszego dnia pobytu, wieczorem na plaży przechadzał się i latał standard: mewy śmieszki, rybitwy rzeczne i pierwsze w życiu mewy siwe.

Rybitwa czubata (Sterna sandvicensis)

Rybitwa rzeczna i dwie śmieszki na mikoszewskiej plaży

Rybitwa rzeczna i dwie śmieszki na mikoszewskiej plaży

Natomiast ostatniego popołudnia, podczas szybkiego wypadu nad Łachę Mikoszewską w pobliżu ujścia Wisły: Calidris sp. (biegus niezidentyfikowany) – krótka obserwacja, rybitwy białoczelne, czubate i rzeczne, kilka łabędzi niemych, a z wyspy ogromny rybitwowy hałas, urozmaicany co jakiś czas klangorem mew srebrzystych. Zjawił się tam bielik, podrywając kolonię w górę. A napotkani trzej obserwatorzy ptaków z lunetami stwierdzili na wyspie szlamnika i dwie samice bataliona. Poza tym dymówki, oknówki i trznadel – jedyny przedstawiciel śpiewających wtedy nad brzegiem ptaków. Tutaj głos ten brzmiał inaczej, niż na zwykłej łące. Chciałbym usłyszeć więcej śpiewów ptaków, połączonych z szumem morza i oczywiście nie chodzi o fonomontaż, tylko przybycie tu wiosną.

Czuję sentyment do tutejszych ptaków, tych terenów i Mikoszewa, choć sama miejscowość pozornie nie wydaje się być atrakcyjna. Ale trzeba jej przypisać ważną dla wielu wczasowiczów cechę: spokój. Dotyczy to zarówno wsi, jak i plaży.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s